6 błędów, które popełniłam jako świeża mama i bardzo się ich wstydzę.


Macierzyństwo, zwłaszcza to które zdarza nam się po raz pierwszy, to jak skok ze spadochronu bez wcześniejszego szkolenia. Wydaje Ci się, że coś tam wiesz, bo przecież czytałaś w Internecie.  Może nawet w ręku miałaś jakiś poradnik,  jednak kiedy na świat przychodzi ten mały bąbel, nagle okazuje się, że wiesz tyle co nic! Wydaje się, że wszystko co robisz, robisz jak najlepiej – i pewnie tak jest na tamtą chwilę. Z biegiem czasu widzisz jednak, że wszystkie te twoje pewniaki, można było zrobić trochę inaczej – trochę lepiej. Ale prawdą jest, że nie popełnia błędów, kto nic nie robi.
Ciekawa jesteś, jakie błędy z początków macierzyństwa mnie dręczą? Zapraszam Cię na moją „spowiedź”

1.nie karmiłam ” na życzenie”
„Przecież jadł 5 minut temu. Na pewno nie jest głody. Pewnie coś mu po prostu nie pasuje.” Mój największy błąd. Minęły już 4 lata odkąd jestem mamą, a ja ciągle biję się za to w pierś. Może gdybym uwierzyła w to, że dziecko może potrzebować mleka częściej, to jakoś milej wspominałabym naszą wspólną mleczną przygodę. Tymczasem na samą myśl o karmieniu piersią mam jakiś nieznany wzdryg. Z początku ustaliłam sobie sama jakiś rytm, a później już ciągle było tego mleka za mało, ciągle nie mogłam być spokojna o to czy na pewno się naje tym co mam. Nie mówiąc już o odciąganiu pokarmu „na potem”

2.Zlekceważyłam siebie.
Aż wstyd się przyznać, ale chyba jakieś 2 miesiące po porodzie schodził mi lakier bezbarwny z paznokci, bo wciąż nie miałam czasu, aby go zmyć. Ile potrzebowałam? minuty? A jednak wszystko było ważniejsze niż ja sama.

3.Nie spałam, kiedy moje dziecko spało.
Wiem, że mówią, że nie da się sprzątać, kiedy Twoje dziecko sprząta, ale ze spaniem to jednak mają trochę racji. Wszystko odnosi się też do tego drugiego punktu. Ciepły obiad dla męża, czy nastawienie kolejnego prania było ważniejsze ode mnie samej, od mojego wypoczynku. Kurczę! Jak teraz sobie o tym myślę, to sama się na siebie wkurzam. Przecież te 9 miesięcy, poród, to wszystko kosztuje kobietę niewyobrażalne siły, które powinnyśmy sobie pozwolić zregenerować. Przy następnym dziecku już będę mądrzejsza ;)

4.Nie słuchałam mamy.
To najbardziej mnie zawstydza. Wiadomo, z czasem pogląd na pewne sprawy się zmienia, dzieci wychowuje się inaczej… a może jednak tak samo? Pewne kwestie się nie zmieniają, czy jest się mamą w 2013 czy w 1986 :) Gdybym posłuchała mamy punkt pierwszy mogłabym wymazać z listy moich grzechów głównych! Mamuś, przy następnym dziecku będę karmić jak tylko zakwili, obiecuję! :)

5.Byłam przewrażliwiona.
Nie wiem czy umiałabym z tym walczyć, bo to było takie bardzo z wewnątrz, ale uwierz mi, że przez pierwsze dwa tygodnie macierzyństwa nie spałam w nocy. Tzn, coś tam zasypiałam, ale budziłam się milion razy w ciągu nocy. Dlaczego? Bo Adaś odetchnął głośniej, wydawało mi się, że jest za cicho, bo musiałam sprawdzić czy oddycha. Każdy szmer to było jak wybuch bomby! Szczerze – wspominam te pierwsze dwa tygodnie jako koszmar. Serio! Chodziłam jak zombie. Uratował mnie jeden jedyny gadżet, o którym pisałam Ci tutaj. Pierwsza noc z Angelcare i odetchnęłam…

6.Za mało czasu poświęcałam dziecku.
Niby wszystko robiłam dla niego, a jednak wydaje mi się, że za mało czasu po prostu spędzałam właśnie z nim. Zamiast korzystać i przytulać to małe zawiniątko, zbyt często robiłam rzeczy, które mogły poczekać, które mógł zrobić ktoś inny. Teraz z perspektywy czasu to wiem, a wtedy wydawało mi się, że  to muszę być ja i teraz natychmiast, bo zrobię to najlepiej! Dzisiaj patrzę na życie trochę inaczej. Przez te 4 lata trochę mi się w głowie poprzestawiało, na korzyść. Wiem, że najważniejsi są Ci, których mamy obok a nie to wszystko inne, co dookoła. Czas biegnie zbyt szybko, żeby aż nadto przejmować się kurzem na szafkach.

Ciekawa jestem, jakie błędy Ty popełniłaś? Powiesz mi?