Dlaczego warto czytać dziecku książki?


Nie od dziś wiadomo, że warto czytać dziecku książki. My od urodzenia czytamy Adasiowi, zwłaszcza do snu. To wyszło tak samo z siebie. Ot, po prostu naturalnym wydało nam się czytanie książek naszemu dziecku. Zresztą to świetny sposób na spędzenie wspólnie czasu przed snem. Takiego czasu niezakłóconego niczym innym. Sto procent uwagi poświęcamy wtedy dziecku. Lubimy ten czas… bardzo. Poza tym głośne czytanie dziecku, co za tym idzie wspólne spędzanie czasu, buduje więź pomiędzy nami rodzicami a naszymi dziećmi. Z własnego doświadczenia wiem też, że czytanie różnego rodzaju historii wzbogaca dziecięce słownictwo. Nie raz Adaś coś powiedział, a my zastanawiamy się skąd on takie rzeczy zna, wie i przypominamy sobie, że przecież czytaliśmy mu o tym gdzieś. Nie od dziś też wiadomo, że czytanie ogólnie rozwija wyobraźnię. W zasadzie można te zalety wymieniać i wymieniać…
Nasza czytelnicza przygoda zaczęła się od książeczek do oglądania, z samymi obrazkami. Trzeba było się wtedy nagimnastykować, aby wymyślić opowiadanie np. do obrazka pandy :) Później stopniowo przechodziliśmy do książek z większą ilością tekstu. Do tej pory czytaliśmy Adasiowi książki z dużą ilością tekstu, ale też nie brakowało tam obrazków. Takie wieczorne czytanie trwało czasami baaaardzo długo! Bo każdy obraz trzeba było dodatkowo omówić. Bywało, że padaliśmy wymęczeni, a Adaś ani myślał o spaniu, bo książki z obrazkami pobudzały jego umysł zamiast go wyciszać.
Ostatnio, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Skrzat w nasze ręce trafiło kilka książek, które z początku wydały mi się całkowicie nieodpowiednie dla Adasia.  Książka raczej dla starszych dzieci. Długa konkretna historia z wieloma wątkami. Nie – myślę – to nie przejdzie. Przecież Adaś musi widzieć co mu się czyta. Nie ma opcji tak bez obrazków. Jeszcze sobie poczekamy z czytaniem tych książek.
No, ale Pan Tata jednak pewnego wieczoru sięgnął po jedną z tych książek podczas codziennego rytuału. „Tajemnica magicznej dyni” Książka ponad 150 stron, a do tego obrazków może 10 stron w sumie. Z ciekawością czekałam, aż wyjdzie z dziecięcego pokoju i zda mi relację.
Domyślasz się jak było?
Ano dobrze było! Już pierwszego wieczoru Adaś połknął 30 stron! Nawet nie domyślasz się jak bardzo się zdziwiłam :) Pozytywnie. Książka opowiada historię Marcela, który wyrusza na poszukiwania dyni. Powiesz, po co poszukiwać dynię, skoro można kupić ją w sklepie? My tak. Marcel natomiast to jakby baśniowy królewicz, który nie ma nawet pojęcia jak to „coś” zwane dynią w ogóle wygląda… po co mu w ogóle ta dynia?  To jedyny sposób na uratowanie kogoś bardzo mu bliskiego. Kogo? A tego już Ci nie powiem, bo zabiję Twoją ciekawość… Historia jest z serii fantasy. Chłopiec przemierza wiele baśniowych krain i spotyka wiele wyjątkowych osób i przeżywa wiele niebezpiecznych przygód.


Ale co na to wszystko Adaś?
A Adaś słuchał jak zaczarowany. Nawet kiedy wydawało nam się, że przestał się koncentrować na czytanej historii, zapytany opowiadał wszystko po kolei. Ja byłam w szoku. Naprawdę! nawet Pan Tata się wciągnął i doczytywał strony, które Adasiowi czytałam akurat ja! Musiał zaspokoić swoją ciekawość.
Cieszę się, że nasz syn jest już na etapie, kiedy możemy mu przeczytać całą książkę. Taka złożona historia, jak ta w „Tajemnicy magicznej dyni” są zazwyczaj bardzo wartościowe, bo niejednokrotnie pokazują, że nie da się żyć bez przyjaźni i innych ludzi. Pokazuje, że na świecie jest nie tylko dobrze, ale w innych miejscach żyje się dużo trudniej. To świetny pretekst, żeby przy pomocy baśniowej historii opowiedzieć o problemach współczesnego świata, który może nawet nie dotyczy nas, ale nie znaczy, że nie ma go gdzie indziej. A takie historie cenię sobie bardzo!

 

Tą książkę oraz wiele innych równie ciekawych dostaniesz w
Wydawnictwie „Skrzat”

A teraz mam niespodziankę! Mamy dla Was dwa egzemplarze „Tajemnic magicznej dyni” w małym konkursiku.

Zasady konkursu:

– konkurs jest dla fanów Ona Jedna.com oraz Wydawnictwa Skrzat na Facebook’u (przez fanów rozumie się osoby, które polubiły profile),
– w komentarzu pod tym postem na Facebooku, dokończ zdanie:
„Jesienią najbardziej lubię….”
Odpowiedź może być tekstowa, może to być zdjęcie, rysunek. Tematyka dowolna: spędzanie czasu, kolory… to co najbardziej urzeka was w tej porze roku :)

Będzie miło, jeśli:
– udostępnisz wpis konkursowy na Facebooku
– zaprosisz do zabawy znajomych

 

Regulamin konkursu
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga Ona Jedna
3. Konkurs trwa od 28.09.2017 r. do 06.10.2017 r. do północy.
4. Wyniki zostaną ogłoszone do dnia 10.10.2017 r.
5. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu i fanpage Ona Jedna. Nagrodzę najbardziej kreatywne i bliskie sercu memu odpowiedzi.
6. Zwycięzca zgadza się przekazać dane adresowe (adres, imię i nazwisko oraz numer telefonu)  w celu dostarczenia wygranych.
7. Zwycięzca konkursu ma obowiązek w ciągu dwóch dni od ogłoszenia wyników przesłać do  Ona Jedna swoje dane adresowe w celu wysyłki nagrody.
8. W przypadku nie zgłoszenia się po odbiór nagrody w przewidzianym terminie (tj. max do 12 października) na jego miejsce zostanie wybrana kolejna osoba.
9. Konkurs odbywa się na terenie Polski.
10. Konkurs jest kierowany do osób pełnoletnich.
11. Konkurs nie jest w żaden sposób sponsorowany, popierany ani przeprowadzany przez serwis Facebook ani z nim związany.
12. Facebook nie ponosi odpowiedzialności za przeprowadzenie konkursu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *