Na Dzień Matki życzę sobie…


Jeśli złapałabym złotą rybkę, jeśli w ogóle łowiłabym ryby, to na Dzień Matki miałabym kilka życzeń. Chyba Ty też miałabyś do niej parę słów, bo przecież odkąd zostałyśmy mamami brakuje nam tego czasu na przyjemności w samotności, a większość przeznaczonych na nas same pieniędzy, wydajemy na nowe ciuchy dla dzieci, czy im to potrzebne czy nie… to chyba żadna nowość, że większą frajdę, nam mamom, sprawiają zakupy dla dziecka niż dla siebie samej. Kiedyś patrzyłam ze zdziwieniem na moją mamę, która zamiast kupić coś sobie, kupowała coś mi albo braciom. Wtedy Jej się dziwiłam, no bo co to za radość, zamiast sobie kupić coś komuś innemu. Kiedy jednak ten ‚ktoś inny” to moje dziecko, wszystko nabiera zupełnie innego znaczenia. W ogóle wiele spraw wtedy nie pojmowałam. I wielu decyzjom się wtedy dziwiłam, aż do teraz. Teraz już wiem o czym mówiła mi mama, kiedy tłumaczyła czasami absurdalne sytuacje miłością. Dzisiaj często sama postępuję tak, jak wtedy moja mama. My mamy… Cały nasz świat kręci się wokół nich, wokół dzieci!
gdybym więc złapała złotą rybkę chciałabym…
… chciałabym, aby podarowała mi jeszcze więcej wspólnych pięknych chwil z moim dzieckiem, bo ich zawsze mi za mało. Wspólne wygłupy, śmiechy, gilgotki. Uśmiech dziecka – to sens bycia mamą. Takich chwil mi zawsze mało. Uwielbiam wieczorne zasypianie, o ile nie trwa 2 godziny, i to nasze przytulenie, ten nasz czas. Mój synek uśmiecha się wtedy do mnie już taki zmęczony i cicho szepcze najpiękniejsze słowa „kocham Cię” Brzmi jak bajka, ale taką bajkę właśnie serwuje nam każdego wieczora nasze dziecko. Wie, że go kochamy. Mówimy mu o tym często, więc on też nam takie słowa mówi. Kiedyś pytał co to znaczy kochać kogoś, ale już wie, że to bardzo bardzo kogoś lubić, najbardziej na świecie.


Wiesz, w Dzień Matki  nie chcę godzin w spa, ani u kosmetyczki, nie potrzebuję wolnego wieczoru. Powiesz, że jestem nienormalna, przecież każda o tym marzy… może. Ale przecież obchodzić Dzień Matki możemy właśnie dzięki naszym dzieciom. To one uczyniły dzień 26 maja jeszcze piękniejszym. To one dały nam to święto i sprawiły, że możemy obchodzić je jako mamy, dlaczego więc spędzać ten dzień bez nich? Dlatego nie chcę kawy w najlepszej restauracji, nie chcę pysznego obiadu i lodów na deser, jeśli nie zjem ich z moją rodziną. Fakt, bywamy zmęczone, ba! nawet PRZEmęczone. Często marzymy o tym, aby trzasnąć drzwiami, wyjść i niczym się nie przejmować. Ale nie tego dnia! Tego dnia sprawmy sobie radość  byciem z dzieckiem. Oooh, oczywiście nie zaprzeczam, że przygotowany „wspólnie” przez męża i dziecko obiad, albo chociaż deser nie będzie miłym dodatkiem. Albo zerwany gdzieś na spacerze kwiatek. My kobiety przecież kwiatki lubimy ponad wszystko. Ale jak dodatkiem do tego kwiatka będą małe rączki oplecione wokół szyi i te dwa najpiękniejsze słowa wyszeptane może jeszcze nieporadnie, to jest właśnie to, czego ja pragnę tego dnia :)
Może ja już jestem taka jakaś staroświecka, taka dziwna i taka niedzisiejsza, ale cenię sobie to, że mam rodzinę. Cenię sobie czas, który możemy wspólnie spędzić w takim niezabieganiu, które towarzyszy nam na co dzień. Takie chwile lubię celebrować. Pan Mąż potwierdzi, prawda? ;)

Taki apel mój do Ciebie: tego dnia, mimo zmęczenia i nawału obowiązku, stań z boku i zobacz jaką szczęściarą jesteś, bo masz kogoś kto nigdy nie przestanie Cię kochać!