Nie musisz robić dobrze wszystkim wkoło! 5


Całe życie wychowywana byłam według jakichś norm i zasad. Wiesz, co kiedy wypada, a co nie. Pochodzę z małego miasta. Dużo ludzi zna się chociażby z widzenia. Nie mówię, że takie zasadnicze wychowanie to domena małych miast, ale jednak w większości wypadków tak bywa. Bo kto w kilkumilionowej metropolii przejmuje się człowiekiem mijanym w drodze do swojej korpo-pracy.
No więc w ramach dobrego wychowania mówię grzecznie „dzień dobry” nawet tym, których nie znam tak do końca. Uśmiecham się ładnie. Ubieram się schludnie – no bo zawsze kogoś można spotkać. Robię rzeczy, na które nie do końca mam ochotę, odpowiadam na pytania na które niekoniecznie chcę odpowiadać.
Czasami robimy pewne rzeczy bo po prostu „tak wypada” Czasami wierzymy w to, że inni wiedzą lepiej co jest dobre dla nas. Czasami ślepo im ufamy. Czasami robimy coś na co wcale nie mamy ochoty, ani nie czujemy takiej potrzeby, tylko po to by nie sprawić przykrości innym. By cały świat się od nas nie odwrócił. Zbyt często przejmujemy się zdaniem innych. Boimy się odrzucenia, albo zbyt wyraźnego wyróżniania się w tłumie. I wciąż nie jesteśmy sobą tak do końca. Ciągle trochę się ukrywamy. Tłamsimy swoją własną duszę w swoim ciele. Przestajemy być sobą, albo nawet nigdy nie nabieramy odwagi by sobą się stać. Zbyt ważne jest dla nas zdanie innych. Ogółu.
A gdyby tak powiedzieć „dość!” przestać się przejmować wszystkimi wokół?
Wiesz co się wtedy stanie?
ja już wiem…
NIC
Świat nadal będzie istniał. Ci, którzy są bliscy nadal tacy pozostaną. A co z resztą? A co mnie to obchodzi? Równowaga polega na tym, by wybrać z czego możemy zrezygnować i co odpuścić. Polega na tym, żeby nauczyć się dbać o siebie i swoich bliskich. By sprawiać szczęście właśnie sobie i im, nawet jeśli ktoś z boku krzywo się popatrzy, albo skomentuje słowami, które są sprzeczne z naszym myśleniem i poglądami. Ale to nasi bliscy są warci każdej minuty naszego życia. Ja i moja rodzina. To ona jest sensem, to dla niej wszystko. Dlaczego więc miałabym robić cokolwiek czego nie muszę, nie chcę i nie sprawia to przyjemności ani mi ani mojej rodzinie… bo chce tego ktoś inny? Bo wypada?
Wiesz, przyszedł w życiu taki czas, że zrozumiałam, dorosłam do tego aby postawić na pierwszym miejscu to co jest ważne dla mnie, nie dla innych. Nie obchodzi mnie zdanie innych. Bo co mi to da, że ktoś powie „to” albo „to”? No nic. A niech sobie mówią. Dopóki dobrze jest moim bliskim to spływa po mnie to wszystko.
Mogę Ci zagwarantować, że ten zdrowy egoizm to jedna z lepszych decyzji jakie w życiu podjęłam. Nie było jednak łatwo. Zbyt długo i zbyt bardzo zastanawiałam się na nad tym co powiedzą i pomyślą inni. Ale przestałam. Trochę nauczył mnie tego Pan Mąż. To On ma ten luz, którego ja się musiałam długo uczyć. Od kiedy skupiłam się na sobie i sprawach moich najbliższych z każdą podjętą decyzją czułam się bardziej wolna. Kurczę, tak bardzo wolna. To jakby ktoś zrzucił z moich rąk ciężkie kajdany. Naprawdę. Dzisiaj nie ma dla mnie już większego znaczenia zdanie innych, dopóki nie funkcjonują oni w moim codziennym życiu. Dzisiaj liczę się ja i kilka najbliższych osób. Tylko ich zdanie ma dla mnie znaczenie. Chociaż też już potrafię te zdania przefiltrować i wybrać to co z nich będzie najlepsze.
Niełatwo przekroczyć tą granicę i powiedzieć pierwsze „nie” Z początku bardzo ciche, ale
z każdym następnym razem coraz głośniejsze. Ale spróbuj! Zobaczysz, jaki ciężar z Ciebie spadnie, kiedy w końcu zadecydujesz o sobie sama, bez względu na to co powiedzą inni. Zrozum, że to Ty, Twoi najbliżsi są ważni. Nie można pozwolić zatruwać się błędnym myśleniem, że wszystkim wkoło mamy robić dobrze! Niech każdy zatroszczy się o siebie
i niech każdy zadba o swoje własne szczęście. Wiesz, nie zrozum mnie źle, że jestem taka perfidna, że ludźmi się nie przejmuję. Po prostu potrafię już teraz rozgraniczyć co chce zrobić dla szczęścia mojego i mojej rodziny, a  co mogę odpuścić nie czyniąc zła nikomu innemu. Jeśli trzeba pomóc – pomagam. Ale mówię o sytuacjach w których bezpodstawnie podporządkowujemy się komuś, kto tak naprawdę nie powinien mieć na nasze życie zbyt większego wpływu. Łatwo się zatracić i zatrzeć granicę, ale kiedy czujesz, że robisz coś „bo wypada” a wewnątrz krzyczysz, że wcale tego nie chcesz to właśnie ta chwila, kiedy powinnaś powiedzieć „nie chcę, nie muszę” Zazwyczaj daleka jestem od dawania rad, żaden ze mnie psycholog. Czasami mam wrażenie, że sama potrzebowałabym takiej porady. Ale wiem, jak ciężko się żyje, kiedy nad wszystko stawiasz zdanie innych. Kiedy to co powiedzą o Tobie, Twoim zachowaniu, decyzjach czy nawet ubiorze zatruwa Ci życie. Nie chcesz tego, a robisz to nadal. Wiesz, że nie warto, a nie potrafisz się odciąć.  Dlatego dzisiaj mówię Ci, że się da. I uwierz mi, życie jest wtedy takie… inne. Takie wolne i swobodne. Takie jakie właśnie powinno być. To taki banał, że nikt nie przeżyje za Ciebie życia, więc nie powinien o nim decydować, ale kurczę w tym zdaniu jest tyle prawdy, że trudno się z nim nie zgodzić! Każdy z nas na starcie dostaje wolną wolę. Każdy z nas, stary czy młody powinien przeżyć swoje życie po swojemu, nie wpajać swoich wizji innym i podporządkowywać sobie ich. Czasami może to wypływać
z chęci dobra, ale o jakim dobrze mówimy?
Życie jest zbyt krótkie i płynie zbyt szybko, żeby żyć pod czyjeś dyktando, bo tak wypada. Wypada… być szczęśliwym! Nie można dać się tłamsić w imię szczęścia czyjegoś. A kiedy dopada mnie czasami chwila, że znowu zaczynam się zastanawiać, mówię do siebie głośno „Pamiętaj! nie musisz robić dobrze wszystkim wkoło!” To działa!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 komentarzy do “Nie musisz robić dobrze wszystkim wkoło!