Pomysł na wspólne spędzenie czasu – Papugarnia


Wiesz już, znasz mnie na tyle by wiedzieć, że rodzina to moja siła. To moje namber łan. Że nic dla mnie nie jest tak ważne, jak uśmiech tych dwóch facetów – i tego mniejszego i tego większego. Wiem, że praca, kasa, dobry but to fajne i potrzebne rzeczy, ale nie są dla mnie wartością samą w sobie. Praca to przede wszystkim środek do szczęścia, bo powiedzmy wprost – bez pieniędzy i szczęście smakuje trochę bardziej gorzko. Nie gonię już jednak jak obłąkana za pieniędzmi. Wiesz też, że dałam sobie spokój z pewnymi wyzwaniami, tylko po to, żeby ciągle nie gonić. Zwolniłam. Dałam sobie czas i swojej rodzinie. Dałam sobie spokojne wieczory, nawet jeśli miałyby oznaczać wspólne oglądanie bajki. Ale wspólne tak naprawdę, a nie tylko gdzieś obok znad kolejnych zdjęć, które czekają do obrobienia. Tak, zrezygnowałam z fotografii komercyjnej, tej dla pieniędzy – bo szkoda mi było czasu, którego ciągle miałam za mało dla moich bliskich. Praca na etacie i własna działalność wymagają masę czasu. Bo jeśli robię coś to staram się robić to najlepiej jak potrafię. Dzisiaj mam może trochę mniej pieniędzy na koncie, ale żebyś Ty wiedziała jaka ja jestem teraz szczęśliwa. Wychodzę do pracy i wracam z pracy, a w domu – odpoczywam (o ile kobieta w ogóle może tak na 100% w domu odpocząć ) Wiem też, że przyjdzie 1 i na konto będzie ten sam wpływ co miesiąc temu. Nie muszę zastanawiać się czy klient do mnie przyjdzie czy nie. Nie dziw się więc, że taki zwyczajny wieczór kiedy mogę bez wyrzutów sumienia usiąść z kubkiem herbaty i nie mieć z tyłu głowy świadomości, że klienci czekają na swoje zdjęcia – to dla mnie uczucie bezcenne! Trochę mi umknęło tych chwil ostatnio, dlatego tak bardzo chcę je celebrować i się nimi napawać.  I dlatego staram się aby weekendy były takie „nasze”
Mówią, że w Koszalinie nie dzieje się nic. Nie do końca się z tym zgodzę. Trzeba naprawdę chcieć coś zrobić, a okazji znajdzie się wiele. Nie powiem, że my z tych wszystkich okazji korzystamy, bo z nas bardziej takie domowe kocory, co pod kocem się wylegują, ale czasami się gdzieś wybierzemy. Oczywiście inicjatywa zawsze jest moja, Adrian nie jest typem wędrownika i zdobywcy nowych terenów, za to ja – bardzo. A, że bardzo Go kocham to ciągnę go zawsze ze sobą, niech też świat zobaczy! Do papugarni też musiałam go wyciągnąć, ale chyba nie żałuje. Zresztą zobaczysz sama na zdjęciach.
Co to w ogóle za miejsce?
Papugarnia to takie trochę zoo tylko, że z papugami. Dużym zaskoczeniem jest to, że ptaki nie są w klatkach, tylko fruwają sobie swobodnie. Przy wejściu można kupić karmę odpowiednią dla papużek i nakarmić je. To właśnie karma głównie przyciąga ciekawskie ptaki do nas. Ale nie martw się, są niegroźne jeśli przestrzegasz kilku ważnych zasad.
Najważniejsze – pierścionki i bransoletki lepiej schowaj w torebce, a torebkę lepiej zostaw do przechowania. Bo niby to papugi, a na świecidełka reagują niczym sroki.
Po drugie – przed wejściem i po wyjściu zdezynfekuj ręce!

 

Naprawdę fajnie spędziliśmy tam wspólnie czas, więc śmiało mogę polecić Ci to miejsce. Nie mamy w domu żadnego zwierzaka, więc takie spotkanie to dla Adasia ogromna atrakcja. Zwłaszcza, że ptaki siadają chętnie na ramieniu, zaczepią i są bardzo towarzyskie. Początkowo się bał, ale przełamał strach, chociaż do końca nie zgodził się, żeby jakakolwiek papużka usiadła mu na ramieniu na dłużej. Za to chętnie dokarmiał je ziarenkami i miał z tego niezłą frajdę.
Zobacz zresztą sama na zdjęciach, jak wygląda takie miejsce. Może zachęci Cię to do odwiedzenia tego miejsca razem z rodziną.

Kilka istotnych informacji:
Gdzie?
ul.Połczyńska 73, Koszalin (za szkołą po lewej stronie jadąc od Centrum                      w stronę ul. Żytniej)
Za ile? 
bilet normalny 15 zł
bilet ulgowy 13zł
bilety rodzinne 25zł, 35zł, 38zł, 48zł
Kiedy?
od poniedziałku do soboty od 10 do 19
w niedziele od 10 do 19

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *