Tak wygląda prawdziwe macierzyństwo! 3


Do napisania tego wpisu „zainspirowały” mnie dwie rzeczy.
1. film obejrzany w telewizji
2. artykuł przeczytany w Internecie

W zasadzie myśli mam tyle, że nie wiem od czego zacząć… no dobra od początku!
Przeglądam sobie Internet i nagle wielki bijący po oczach tytuł „Tak wygląda prawdziwe życie matek” Czytam, oglądam i oczom nie wierzę. Zdjęcia szokowały mnie tak bardzo, że ciężko było mi uwierzyć w to co czytam. Otóż, jeśli jeszcze nie wiesz – prawdziwa matka siedzi nago na sedesie, przy jej cycu stoi kilkuletnie dziecko i w najlepsze sączy sobie mleko z maminego cyca podczas gdy mama załatwia potrzeby fizjologiczne.  Inne zdjęcia są mniej szokujące, ale również zaskakują. Biją po oczach obrzyganymi matczynymi swetrami, postaciami matek wyglądających jakby wróciły z wojny.. itepe itede.
A film? A w filmie matka dwójki kilkuletnich dzieci (!!! nie piątki, nie czwórki, a dwójki) mieszkająca na przedmieściach Nowego Jorku, jest tak bardzo zapracowana opieką nad rodziną, że zaprowadza dziecko do przedszkola w koszuli nocnej… Serio!
Prawdziwe matki! Naprawdę?
Czy aby zasłużyć na miano prawdziwej matki, trzeba nago karmić dziecko siedząc na sedesie?! Czy trzeba w piżamie odprowadzić dziecko do przedszkola?  Idąc zatem tym tropem nie masz prawa, będąc matką, wyglądać dobrze. Nie masz prawa mieć makijażu na twarzy. Nie masz prawa być ubrana w cokolwiek innego niż dres. Nie masz i już. Bo jeśli masz czas wybrać ubranie, abo zrobić makijaż, to na pewno zaniedbałaś dziecko! Tak sugerują dzisiejsze media. Ile artykułów przeczytałaś, żeby nie wierzyć w to co widzisz w Internecie – z tym się akurat czasem zgodzę, ale nie zgodzę się z tym, że jedyne i prawdziwe macierzyństwo to macierzyństwo męki, bo ile dzieci i ile matek – tyle różnych sytuacji. Czy naprawdę będąc mamą nie można iść siku bez kilkulatka wiszącego na cycu? Nie można mieć chwili na zrobienie makijażu? Adaś nigdy nie jadał w takich warunkach. Ba! Zostawiałam go SAMEGO w pokoju i szłam bezczelnie do toalety… Co ze mnie za matka! Czy mam się teraz czuć gorzej, bo moje dziecko akurat mi to umożliwiało? Czy powinnam czuć się gorsza, ponieważ miałam możliwość wzięcia wieczorem spokojnej kąpieli? Ja akurat miałam zawsze taką możliwość, ale wierzę, że wygląda to bardzo różnie. Nie czuję jednak, że moje macierzyństwo jest przez to mniej prawdziwe, bo najważniejsze zawsze było jest i będzie dla mnie moje dziecko, mimo kilku egoistycznych chwil w ciągu dnia, które staram się wyszarpać w gąszczu obowiązków.
No, ale tak śmiechem żartem, jestem strasznie, ale to strasznie wściekła kiedy widzę takie zdjęcia i oglądam takie filmy i słucham tych matek wyczerpanych! Dzisiaj, kiedy mamy do dyspozycji sterylizatory butelek, podgrzewacze, bujane krzesełka, czy szumiące misie mamy prawo być takie wykończone? Mamy prawo tak bardzo narzekać na to macierzyństwo? Że takie wycieńczające, że tak nam ciężko? Rozumiem matki, które wychowują kilkoro dzieci, rozumiem mamy, które mieszkają daleko od miasta, mające piece do napalenia, drewno do narąbania, prowadzące gospodarstwa itp. Jednak w większości  do naszej dyspozycji jest tyle pomocy w postaci różnorodnych gadżetów, że chyba nie możemy być takie wyczerpane? Może wkładam kij w mrowisko, ale takie jest moje zdanie. Jasne, powiesz, że  ja  mogę się wymądrzać, bo mam TYLKO jedno dziecko, ale też mam za sobą trochę nieprzespanych nocy, wyżynających się zębów, przeziębień, wymiotów tak, że ścianę trzeba malować i trochę furii.  Uwierz mi – są też mamy, które są wycieńczone  posiadając jedno dziecko. Odnoszę wrażenie, że to  nie o ilość dzieci chodzi, tylko o to by świat postrzegał nas – matki, jako kobiety, które poświęcają wszystko – nawet własną godność – aby wychować dziecko. Tylko co miałybyśmy w ten sposób osiągnąć?
Czy w naszym świecie nie ma już miejsca na normalność? Z jednej strony wycieńczone styrane matki, poświęcające absolutnie wszystko (tak, poświęcające) z drugiej, słodko-pierdzące opływające lukrem macierzyństwo. Nie pokazuje się tego co normalne, tylko to co skrajne. W jedną albo w drugą stronę. Naprawdę nie ma szarości? Przecież nic nie jest tylko czarne, albo tylko białe. Wokół jest mnóstwo szarości. I szarych „zwykłych” ludzi. Zwykłych matek, które nie muszą POŚWIĘCAĆ siebie by być prawdziwymi, wspaniałymi matkami. Pełno dookoła zwykłych, szarych matek, które mają czas, żeby wypić ciepłą kawę, albo żeby wziąć gorący prysznic przez 25 minut.  Można się wykąpać, ubrać i pomalować rzęsy nie zaniedbując dzieci. Ba! Można nawet obiad ugotować. No można wszystko. Przecież nie poziom poświęcenia definiuje Cię jako dobrą czy złą matkę, ale to co najważniejsze – miłość! Miłość do Twojego dziecka, ta najważniejsza przesłanka, którą mam nadzieję kierują się wszyscy rodzice. To właśnie miłością ma być podyktowane nasze życie. Nie miej wyrzutów sumienia, bo nie karmiłaś trzy lata, a tylko pół roku piersią. A może nie karmiłaś piersią wcale? Co z tego?! Przecież i tak jesteś najlepsza, najlepsza dla swojego dziecka! Robisz wszystko, by właśnie ono było szczęśliwe i jeśli tak jest, to kogo powinno obchodzić jakimi środkami do tego szczęścia dążysz… Macierzyństwo nie musi być usłane kupami i wymiocinami, żeby było prawdziwe, piękne i najlepsze!
Oczywiście pierwsze miesiące są wymagające, ale później naprawdę można wszystko! Najważniejsze to znaleźć złoty środek, jakiś balans. Nie przesadzać w żadną stronę. No i trzeba tego chcieć.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 komentarzy do “Tak wygląda prawdziwe macierzyństwo!

  • Monika

    Chodzę w dresie, nie mam czasu na mycie poranne, co tu mówić o malowaniu rzęs. Jem śniadanie około godziny 11. To co? Jestem niezaradna? Mam się teraz czuć gorzej? Nie wiem po co w ogóle to porównywanie. Jest tyle czynników wplywajacych na taki stan rzeczy, a nie inny, że nie widzę najmniejszego sensu oceniać kogokolwiek ze stron.

    • Ona Jedna Autor wpisu

      Absolutnie! Nikt nie powinien się czuć gorzej! I nikt nie mówi, że jesteś niezaradna. Chodzi mi o to, że powstał jakiś trend, który pokazuje, że jedyne i prawdziwe macierzyństwo to tylko „macierzyństwo męki”. A tak przecież nie jest. Pomiędzy tym wszystkim potrafimy być uśmiechnięte, zadowolone z życia. Bardziej tym razem stanęłam po stronie tych matek, które sobie pozwalają na egoizm, że nie są przez to gorszymi matkami. I nie powinny się takimi czuć tylko dlatego, że mają możliwość np. poleżeć w wannie i z tej możliwości korzystają. Ale tak jak mówisz jest wiele czynników.

  • Ag

    Po prostu dzieci są różne, niektóre chętne poczekają w bujaczku jak mama sobie pójdzie po kawkę, a są tez high need babies, które nie tolerują odkładania i zostawania samemu wcale. Tak, kiedy wychodze zalać sobie herbatę w tym czasie moje dziecko zalewa się łzami. Mogłabym jeszcze pójść się umalować, ale to będzie histeria nie do opanowania. Więc tak, w takim przypadku, mimo wszystko mając czas na make up czy kawkę byłabym wyrodną matką…