Urodziny, które miały się nie udać. 1


Pamiętasz, że lubię planować? Zwłaszcza takie wydarzenia, jak urodziny własnego dziecka są polem do popisu. Nie chodzi o to by przesadzić, ale przecież czego nie zrobisz dla własnego dziecka…
Czwarte urodziny. Wciąż zadziwia mnie jak szybko mknie czas. Dlatego każdy dzień powinien być wyjątkowy, a dzień urodzin to już bez dwóch zdań – najwspanialszy w całym roku :) Przygotowanie udanego przyjęcia dzisiaj to nie lada wyczyn, ale też mamy ku temu dużo możliwości. Pomysły mnożą się jak grzyby po deszczu, wystarczy mieć dobrze zaopatrzony portfel… a może i nie?
Nie wyobrażałam sobie, aby czwarte urodziny były opatrzone innym tematem niż Minionki. Adaś ostatnio bardzo je lubi, oglądaliśmy ostatnio wszystkie trzy części, więc sprawa była oczywista. Adaś kiedyś mówił na minionka „bąbel” Więc bąblowe były kolory i bąblowy był tort. Bąblowe były nawet spodenki, które na specjalne zamówienie uszyła mi znajoma :)
Wszystkie urodzinowe gadżety zamówiłam na partybox. Na szczęście mimo późnego zamówienia, wszystko przyszło właściwie w ciągu lekko ponad 24 godzin, więc byłam pewna, że wszystko pójdzie po mojej myśli.
Dlaczego więc miało się nie udać?
Zaplanowaliśmy urodziny w ogrodzie u dziadków. Zaczęło się od tortu. Godzina odebrania przesunęła się z 11 na 12, co już trochę pokrzyżowało plany. Wszystko wyliczone co do minuty, a tu obsuwa. No nic. Damy radę, kto jak nie my! Jedziemy po tort. Na dworze gorąco jak w samym diabelskim piekle. Pot spływa już nie powiem po czym. Okazuje się, że skończyły się kartoniki do przewiezienia tortu… Wsiadam więc z owiniętym w folię aluminiową minionkowym tortem, a Adrian włącza klimatyzację na full. Nieważne, że stan moich rąk już po kilku minutach bliski był odmrożeniu. Najważniejsze, żeby tort dojechał… no właśnie.  Jakby było mało, do dziadków korek od centrum naszego miasta… Dojazd więc zająłby pewnie dobre 1,5 godziny, jak nie więcej! Jedziemy inną trasą, trochę nadrobimy kilometrów, ale na pewno będzie dużo szybciej. No, czy tak dużo szybciej było to nie wiem, bo inni tubylcy wpadli na podobny pomysł.. ale nie jest źle. Przynajmniej posuwamy się do przodu! Tort schłodzony jak w lodówce, moje ręce zimne jak lody z zamrażalnika, powoli zbliżamy się do celu. Nagle na przednią szybę kapie kropla. Jedna, potem druga… Deszcz! A tu przyjęcie w ogrodzie czeka. Szit! Czarne chmury z każdej strony i wiatr, który właśnie rozwiał nasze plany. Żadnej alternatywy na imprezę w domu. Z minami mało imprezowymi dojechaliśmy na miejsce. Ja wpadłam do kuchni, a Pana Męża zapędziłam do dekorowania namiotu. b Nie wiadomo dlaczego balony zaczęły pękać, aż żal było słuchać. Girlandy ciągle się zsuwały, a hel w butli nagle przestał działać i po prostu balony pompował, zamiast napełniać helem. Rozumiesz. Kupujesz butlę z helem i balony zamiast unosić się do góry zwisają jak moja skóra z brzucha po porodzie! Balonowa czwórka okazuje się tak mała, że ledwo ją widać wśród innych dekoracji… no tak, a ta metrowa została w domu. Pomyliłam paczuszki, bo zamówiłam dwie wielkości. Minionkowy niebieski obrus okazał się za mały na dwa stoły. No cóż, nigdy nie udawałam, że matematyka jest moją mocną stroną, skąd więc mogłam wiedzieć, że metr długości to za mało, by zakryć dwa stoły :)
Nieważne, mówię. Nieważne! Niech już będzie jak jest. Mamy kolorowe obrusy, uchowała się tylko jedna girlanda, i tylko kilka balonów, zawiesiliśmy małą czwórkę i czekaliśmy na gości…
Wiesz, to dziwne, ale kiedy przyjechali pierwsi goście nagle wiatr się uspokoił, deszcz przestał kapać, a zza chmur zaczęło nieśmiało wyglądać słońce :) A do wieczora było już tylko pięknie słonecznie i wyjątkowo upalnie.
I ciągle trochę muszę się uczyć, że nieważne gdzie, nieważne jak, i co najważniejsze – nieważne za ile, ale ważne z kim! I chociaż kilku ważnych osób brakowało na tym naszym garden-party, naprawdę miło spędziliśmy te kilka godzin :) A najważniejszy jest uśmiech tego małego Bąbla i jego zachwyt, a tego nie zabrakło  :)

dekoracje – partybox.pl
spodenki minionkowe – czappajkowo


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “Urodziny, które miały się nie udać.