Idą zmiany. WIELKIE zmiany. 9


Nie wiem czy już Ci się kiedyś przyznawałam, ale jestem niepoprawną marzycielką. Jako nastolatka marzyłam o przeprowadzce do Krakowa. Na studia. Marzyłam tak bardzo, że kiedy dowiedziałam się, że dostałam się na wymarzone studia w wymarzonym Krakowie zaczęłam piszczeć tak głośno, że rodzice myśleli, że stała mi się jakaś wielka krzywda, wypadłam przez okno z mojego pokoju czy coś. W sumie nie do końca wiem co sobie wtedy myśleli, ale zamiast cieszyć się ze mną, przeżyli szok spowodowany moim szczęściem :)
Marzyłam o Moskwie. Och, jak bardzo marzyłam. Już w pewnym momencie te marzenia zaczynały się rozmywać, stawały się coraz bardziej odległe, by ostatecznie na piątym roku studiów powrócić. Strach był ogromny, ale radość kiedy okazało się, że przez miesiąc będę mieszkać w Rosji – była równa z tą kiedy dostałam się na studia.
Później marzyłam o moim mężu. No teraz mężu, ale wtedy facecie tak nierealnym dla mnie, że mogłam tylko pomarzyć. Serio. Kiedy Go poznałam marzyłam, że kiedyś będziemy razem – no jak wiesz, udało się ;)
O dziecku nie marzyłam. Nie marzyliśmy. Po prostu było oczywiste, że je chcemy, że pragniemy. Nawet nie musieliśmy się szczególnie starać.  I pojawiło się właśnie wtedy kiedy powinno się pojawić, więc marzyć nie musieliśmy :)
Właściwie więc te wszystkie marzenia, które Ci opisałam to moje marzenia. Nie nasze. Moje. Wspólnych marzeń jakoś szczególnie nie mieliśmy…. poza jednym.
Poza domem. Własnym podwórkiem po którym Adaś mógłby biegać kiedy tylko zechce. Piaskownicy bez nieprzyjemnych „niespodzianek” czy palącego pod oknem sąsiada. Domem z garażem, albo chociaż własnym miejscem parkingowym, żeby nie trzeba było czekać, aż coś się zwolni. Naszym domem. Naszą przestrzenią, gdzie nie będziemy się o siebie obijać.
Mieszkanie miało być tylko etapem przejściowym. Całe urządzanie było takie „na chwilę” Nie wyobrażaliśmy sobie zostać tutaj całe życie. A i tak zleciało prawie 6 lat.
I wystarczy!
I stało się. Spełniło się! Nawet nie wiesz, jaka jestem szczęśliwa, że mogę Ci to teraz napisać.
Mamy dom!
Nasz dom nie jest nowy, może nie ma w nim super nowoczesnych rozwiązań! Jednak ma to, czego brakuje nam najbardziej – przestrzeń! Nasz dom – przestronny z garażem i podwórkiem. Nasz :) Z pokojem dla Adasia tak wielkim jak połowa naszego obecnego mieszkania. Pokojem w którym będzie mógł porozkładać wszystkie swoje tory i kolejki naraz i bawić się nimi bez składania „do spania”. Adrian w końcu będzie mógł pomajsterkować, poukładać swoje komputerowe graty w swoim własnym gabinecie. A ja w końcu będę miała swoje wymarzone białe biurko,  z którego będę dowodzić światem :) No dobra, dowodzić będę stamtąd głównie blogiem, ale i tak jaram się tym! I sypialnia, której nie trzeba składać każdego dnia :) I jeszcze cała masa innych rzeczy, które do tej pory były tylko marzeniem.
I co prawda jeszcze trochę czasu minie, zanim Adaś poukłada swoje zabawki w pokoju, a ja wypiję poranną kawę w naszej sypialni, ale właśnie przeżywamy drugi (po urodzeniu Adasia) najszczęśliwszy czas w naszym wspólnym życiu.
Uporać się jeszcze musimy z generalnym remontem, więc jeszcze chwilę w tym naszym m-2 pomieszkamy :)  Tak czy inaczej radość Adasia, kiedy tylko weszliśmy do domu po odebraniu kluczy wspominać będziemy do końca życia. Jego zaskoczenie, jego zachłyśnięcie się przestrzenią, to bieganie po schodach z góry na dół, bieganie po pokojach w tą i z powrotem. Bo to przecież głównie dla Niego się chce tego wszystkiego. Dla tego małego człowieka.
Wiem, jestem szczęściarą, że udało mi się spełnić te wszystkie moje marzenia.  Jestem szczęściarą, że mam wokół siebie tylu wspaniałych ludzi, z pomocą których spełniłam te moje wcześniejsze marzenia i to nasze teraz wspólne marzenie właśnie się spełnia.
Mam więc nadzieję, że jesteś gotowa przeżyć te zmiany razem z nami, bo na pewno będzie o nich słychać na blogu :) A tymczasem zawsze możesz zajrzeć na nasz Instagram – głównie tam wszystkie remontowe zmagania :)


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

9 komentarzy do “Idą zmiany. WIELKIE zmiany.